wtorek, 25 września 2012
Jak to się robi
Jak zapewne pamiętacie, Drodzy Czytelnicy, był film pod takim tytułem. Jednak tym razem tytuł wpisu dotyczy czegoś zupełnie innego, choć szalenie popularnego na polskich drogach.
Rzecz wydarzyła się już ponad tydzień temu, ale jest godna uwagi. Policjant z Opatowa będący po służbie, jechał sobie swoim samochodem. W pewnym momencie spostrzegł alternatywnie poruszający się samochód. Co prawda jechał on do przodu, lecz wykorzystywał do tego całą szerokość jezdni.
Kiedy wóz alternatywnie zatrzymał się na poboczu, policjant zainterweniował. Prawdopodobnie wyrwał kluczyki ze stacyjki. Wezwał tez kolegów po fachu, którzy pełnili akurat służbę.
Przechodząc do puenty, informujemy że kierowca posiadał we krwi nie byle jakie 3 promile alkoholu. A nawet ponad 3. 61-letniemu obywatelowi gratulujemy i mamy nadzieję, że sąd zastosuje maksymalną sankcję przewidzianą za taki czyn czyli 2 lata w cichym i spokojnym ośrodku wypoczynkowym oraz sądowy zakaz prowadzenia pojazdów do lat 10.
Elegancko i naukowo
Znowu czepiamy się słówek. Oczywiście można powiedzieć, że nie myli się tylko ten, kto nic nie robi, ale niestety nie może tak być w przypadku dziennikarzy. Oczywiście pod warunkiem, że autorem tego tekstu, opublikowanego na dużym portalu internetowym jest dziennikarz.
Czego właściwie się czepiamy? Otóż w tekście opisującym zasady ubierania się na różne oficjalne okazje zawarto również poradę o tym, jak się ubrać na obronę pracy magisterskiej. Ta bardzo światła dla niektórych porada posiada, niestety, znaczny błąd merytoryczny.
Cytujemy in extenso:
"Obrona pracy magisterskiej: czarny lub granatowy garnitur i biała koszula. Czarny to kolor zarezerwowany na wieczór, jednak przy tak ważnej okazji, jak nadanie tytułu naukowego, można sobie pozwolić na czerń nawet rano - elegancka czerń podkreśli rangę sytuacji."Tak się składa, że magister jest tytułem zawodowym, nie naukowym. Można to przeczytać w niektórych przynajmniej (bo nie wiemy czy we wszystkich) dyplomach magisterskich. Oczywiście dalecy jesteśmy od insynuowania autorowi inkryminowanego tekstu braków w wykształceniu, bo zasadniczo dziennikarzem może być każdy, ale osoba parająca się tym jakże trudnym zawodem powinna dysponować wiedzą na określonym poziomie. A jeśli nią nie dysponuje, to powinna pokornie zajrzeć do takich specjalnych książek, zwanych słownikami albo leksykonami. Takich, które powinny stać na półce w każdej redakcji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
