Mężczyzna próbował wrócić z pracy, ale zlekceważył wzbierającą się wodę.Zdumienie nasze budzi konstrukcja "wzbierająca się woda". Od kiedy "wzbierać" jest czasownikiem zwrotnym? Czyżby ominęła nas jakaś cicha rewolucja językowa? Nie, to pismak-nieuk stworzył niusa, który ma stanowić tło dla zalewających stronę reklam mydła i powidła. Na wszelki wypadek informujemy, chociaż powinniśmy poprowadzić warsztaty językowe dla pismaków-nieuków za 300 zł za godzinę: czasownik "wzbierać" nie ma formy zwrotnej. Woda wzbiera. Tak po prostu, bez "się". Drugą sprawą jest ciąg logiczny zdania: "Mężczyzna próbował wrócić z pracy, ale zlekceważył wzbierającą się wodę." Oczywiście nie jesteśmy tępakami i wiemy o co chodzi, ale subiektywnie uważamy, że to zbyt duży skrót myślowy. Uważamy, że można to napisać o wiele sensowniej (i to przynajmniej na pięć sposobów), jednak nie będziemy nikomu podsuwać gotowych rozwiązań. Zdradzimy je na warsztatach językowych za 400 zł za godzinę od osoby (stawka poszła w górę, czas to pieniądz).
wtorek, 18 marca 2014
Coś się wzbiera czyli bezpłatny staż
Czasy są takie, że obecnie w zawodzie pismaka (czasy dziennikarzy i redaktorów odeszły w niebyt parę ładnych lat temu) jedyne oferty pracy jakie można spotkać są bezpłatnymi stażami. Pracodawca liczy na to, że żółtodziób zsika się w majtki na widok swojego nazwiska w gazecie, obojętnie czy to będzie gazeta drukowana czy internetowa. Może wtedy zadzwonić do mamy i babci i rozgorączkowanym głosem pochwalić się, że jest już dziennikarzem. Za swoją pracę nie dostanie oczywiście złamanego grosza, bo jest na stażu.
Oczywiście nie umie też pisać najkrótszych nawet niusów, a stworzenie tekstu powyżej 1500 znaków grozi takimi objawami jak czkawka albo przetoka mózgowa. Przykłady pismakowskiego (czasy dziennikarzy i redaktorów odeszły w niebyt parę ładnych lat temu) dyletanctwa możecie śledzić na naszym blogu. Od dawna czepiamy się literek i wskazujemy, że polska jezyk trudna jezyk. Tak jest i tym razem. Na tej stronie, zawierającej tak zwane michałki czyli duperele, które przyciągają najwięcej czytelników, możemy przeczytać że:
poniedziałek, 17 marca 2014
Dziennikarz-kaskader
Kiedyś było takie powiedzenie: Jak to dobrze dziennikarzom, nic nie robią tylko łażą. Gdyby faktycznie tak było, szybko by umarli z głodu i nie byłoby kłopotu. Tymczasem zabierają się za pisanie. I tu się zaczynają schody. Czasami trudno podejść nawet pod jeden stopień, tak jak na tej stronie. Skądinąd ciekawy artykuł został tradycyjnie położony przez autora, który po napisaniu nigdy go nie przeczytał i natychmiast wrzucił na stronę, jak do kosza na śmieci. Trochę szkoda, bo widnieje tam taki kwiatek:
Jest kilkadziesiąt kaskaderów w PolsceTym, którzy nadal nie wiedzą o co chodzi, włącznie z autorem i innymi osobami, które tworzą tę stronę internetową, przypominamy właściwą formę:
Jest kilkudziesięciu kaskaderów w PolsceI co, można bez pomyłki?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

