Nie jest to może najciekawsza wiadomość, jaką możemy przekazać. To, że ktoś jadąc swoim pojazdem zjechał z drogi i uderzył w drzewo, raczej nie dziwi. O wiele ciekawszy był pojazd, który wylądował na drzewie 13 marca przy drodze Czarnowo Biki-Kulesze Kościelne. Był to interesujący z inżynierskiego punktu widzenia trójkołowiec typu "już nie motocykl, ale jeszcze nie wiadomo co".
Wyglądał tak
Więcej fotografii na stronie podlaskiej policji
piątek, 18 marca 2011
czwartek, 17 marca 2011
Z promilami za pan brat
Szczerze mówiąc, nie bardzo wiemy jak Wam opisać, Drodzy Czytelnicy, tę niebywałą wprost historię. Powinniśmy zacząć od wprowadzenia o malowniczych zakątkach Suwalszczyzny, gdzie zmęczony stresem i codzienną, zazwyczaj nielubiana pracą mieszczuch może zgodnie ze swoimi wyobrażeniami w spokoju spędzić czas na łonie natury w jednej z zagubionych pośród lasów wioseczek.
Jakże jednak smutna jest świadomość, że tubylcy wcale nie doceniają walorów, które mają pod bokiem. Nie lubią ani ciszy, ani świergotu ptasząt. Nie znoszą nawet spokoju, który otacza Suwałki i okolice. Dlatego robią wszystko, aby pokazać całemu powiatowi, a nawet okolicznym województwom, że tam się żyje. I to w jakim stylu!
Jeden z dowodów na potwierdzenie tej tezy postanowił dać pewien dziarski 55-letni obywatel Suwałk. 16 marca w samo południe poruszał się ulicami tego miasta siedząc za kierownicą renaulta. Został zatrzymany przez policję do kontroli. Funkcjonariusze szybko wyczuli charakterystyczny zapach wydobywający się z otworu gębowego kierowcy. Po badaniu alkomat niezbicie wykazał ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Policjanci zatrzymali prawo jazdy, a samochód przekazali znajomemu zatrzymanego.
I to mógłby być koniec tej klasycznej historii, jakich są setki na drogach i dróżkach całego kraju. Ale nie. Wieczorem, koło godziny 18 policjanci otrzymali wezwanie do jednego z domów pomocy społecznej. Awanturowało się tam dwóch panów. Na miejscu okazało się, że jednym z nich był 90-letni staruszek, a drugim... tak, tak - znany już Wam 55-latek.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale okazało się, że przyjechał on swoim samochodem i jest nadal pod wpływem alkoholu. Próbował nawet nawet omamić funkcjonariuszy wręczając im 600 złotych łapówki. Niestety, nie udało się. Na komendzie przebadano 55-latka alkomatem. Wynik: 3,5 promila. Wtedy pijany podwyższył stawkę do 800 złotych. Niestety, jego misterny plan runął. Gotówkę zabezpieczono, samochód odholowano, a 55-latek trafił do aresztu.
Dzięki jego staraniom istnieje poważna możliwość, że z naszych podatków będziemy mogli mu zafundować nawet 10 lat wypoczynku w przytulnym pokoiku w jednym z państwowych ośrodków wypoczynkowych. Będziemy mogli mu zafundować my, Polacy.
Jakże jednak smutna jest świadomość, że tubylcy wcale nie doceniają walorów, które mają pod bokiem. Nie lubią ani ciszy, ani świergotu ptasząt. Nie znoszą nawet spokoju, który otacza Suwałki i okolice. Dlatego robią wszystko, aby pokazać całemu powiatowi, a nawet okolicznym województwom, że tam się żyje. I to w jakim stylu!
Jeden z dowodów na potwierdzenie tej tezy postanowił dać pewien dziarski 55-letni obywatel Suwałk. 16 marca w samo południe poruszał się ulicami tego miasta siedząc za kierownicą renaulta. Został zatrzymany przez policję do kontroli. Funkcjonariusze szybko wyczuli charakterystyczny zapach wydobywający się z otworu gębowego kierowcy. Po badaniu alkomat niezbicie wykazał ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Policjanci zatrzymali prawo jazdy, a samochód przekazali znajomemu zatrzymanego.
I to mógłby być koniec tej klasycznej historii, jakich są setki na drogach i dróżkach całego kraju. Ale nie. Wieczorem, koło godziny 18 policjanci otrzymali wezwanie do jednego z domów pomocy społecznej. Awanturowało się tam dwóch panów. Na miejscu okazało się, że jednym z nich był 90-letni staruszek, a drugim... tak, tak - znany już Wam 55-latek.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale okazało się, że przyjechał on swoim samochodem i jest nadal pod wpływem alkoholu. Próbował nawet nawet omamić funkcjonariuszy wręczając im 600 złotych łapówki. Niestety, nie udało się. Na komendzie przebadano 55-latka alkomatem. Wynik: 3,5 promila. Wtedy pijany podwyższył stawkę do 800 złotych. Niestety, jego misterny plan runął. Gotówkę zabezpieczono, samochód odholowano, a 55-latek trafił do aresztu.
Dzięki jego staraniom istnieje poważna możliwość, że z naszych podatków będziemy mogli mu zafundować nawet 10 lat wypoczynku w przytulnym pokoiku w jednym z państwowych ośrodków wypoczynkowych. Będziemy mogli mu zafundować my, Polacy.
sobota, 5 marca 2011
Zamiast Jackowa - Mońki
Są takie rejony Polski, w których każdy ma kogoś w Stanach. Na przykład na Podhalu albo w Mońkach. Ci, którzy nie wyjechali do wspaniałej kolebki demokracji, gdzie można błyskawicznie - mniej więcej w jeden dzień - pokonać drogę od pucybuta do milionera, są niebywale zawiedzeni. Swoją rozpacz topią w kieliszkach, jak damy lekkich obyczajów łzy w piosenkach Franka Kimono.
Nie inaczej było w przypadku 25-latka, który 3 marca zrobił sobie przerwę w jeździe oplem na trasie Mociesze-Szaciły. Zjechał do przydrożnego rowu i tam pozostał. Powiadomiona o nietypowym parkowaniu policja przybyła na miejsce i dokonała rutynowego badania na zawartość alkoholu w organizmie kierowcy.
Szofer opla bardzo się postarał, abyśmy odnotowali go na łamach naszego skromnego bloga. Z tego żalu, że to nie on pije piwo Łomża w apartamencie na Jackowie, postanowił choć trochę złagodzić toczący go weltschmertz.
O tym wszystkim lojalnie poinformowała nas podlaska policja
Nie inaczej było w przypadku 25-latka, który 3 marca zrobił sobie przerwę w jeździe oplem na trasie Mociesze-Szaciły. Zjechał do przydrożnego rowu i tam pozostał. Powiadomiona o nietypowym parkowaniu policja przybyła na miejsce i dokonała rutynowego badania na zawartość alkoholu w organizmie kierowcy.
Szofer opla bardzo się postarał, abyśmy odnotowali go na łamach naszego skromnego bloga. Z tego żalu, że to nie on pije piwo Łomża w apartamencie na Jackowie, postanowił choć trochę złagodzić toczący go weltschmertz.
O tym wszystkim lojalnie poinformowała nas podlaska policja
piątek, 4 marca 2011
Gra w piłeczki
O tym, że gra w piłeczki może przynosić profity wiedzą nawet Ci, którzy nie interesują się tym sportem. Drogie samochody, domy, piękne kobiety - to wszystko czeka na tych, którzy wiedzą jak postępować z piłeczkami.
Nowy wspaniały świat stanął przed oczami 29-letniego mieszkańca Ełku, który z domu handlowego zabrał automat z piłeczkami, przetransportował go do pobliskiej altanki śmietnikowej i jak na znawcę świata piłeczek przystało, śrubokrętem zaczął wydłubywać z maszyny drobniaki wrzucane przez dzieci.
Jak nietrudno się domyślić, patent z piłeczkami nie przyniósł Ełczaninowi spodziewanych profitów. Przyniósł za to patrol policji, który zainteresował się jego działaniami w śmietniku. Stróże prawa szybko ustalili miejsce pochodzenia automatu z piłeczkami.
Za swoje działania, amator cudzych monet może spędzić nawet do 10 lat w przytulnym pokoju, szczodrze finansowanym z państwowej, a więc naszej kiesy.
Nowy wspaniały świat stanął przed oczami 29-letniego mieszkańca Ełku, który z domu handlowego zabrał automat z piłeczkami, przetransportował go do pobliskiej altanki śmietnikowej i jak na znawcę świata piłeczek przystało, śrubokrętem zaczął wydłubywać z maszyny drobniaki wrzucane przez dzieci.
Jak nietrudno się domyślić, patent z piłeczkami nie przyniósł Ełczaninowi spodziewanych profitów. Przyniósł za to patrol policji, który zainteresował się jego działaniami w śmietniku. Stróże prawa szybko ustalili miejsce pochodzenia automatu z piłeczkami.
Za swoje działania, amator cudzych monet może spędzić nawet do 10 lat w przytulnym pokoju, szczodrze finansowanym z państwowej, a więc naszej kiesy.
wtorek, 1 marca 2011
Nuże na nóż!
I znowu czepiamy się słów, liter, a co gorsza - błędów ortograficznych. Powiedzmy sobie szczerze - psim obowiązkiem dziennikarza albo korektora jest sprawdzanie tekstów, żeby nie wypuścić do ludzi takiego bąka jak Wyborcza Biznes. Na wszelki wypadek, aby uniknąć znikających stron, niżej publikujemy screenshota omawianego artykułu.

Tym, którzy nadal nie kojarzą o co chodzi, przypominamy, że wykrzyknik "a nuż" piszemy przez "u" zwykłe. W przeciwnym razie zdanie "A nóż kiedyś pojawi się inwestor" powoduje nerwowe rozważania czytelnika o tym, kto ma się w końcu pojawić: nóż czy inwestor. I którego z nich należy bardziej się obawiać?

Tym, którzy nadal nie kojarzą o co chodzi, przypominamy, że wykrzyknik "a nuż" piszemy przez "u" zwykłe. W przeciwnym razie zdanie "A nóż kiedyś pojawi się inwestor" powoduje nerwowe rozważania czytelnika o tym, kto ma się w końcu pojawić: nóż czy inwestor. I którego z nich należy bardziej się obawiać?
Subskrybuj:
Posty (Atom)