Szczerze mówiąc, nie bardzo wiemy jak Wam opisać, Drodzy Czytelnicy, tę niebywałą wprost historię. Powinniśmy zacząć od wprowadzenia o malowniczych zakątkach Suwalszczyzny, gdzie zmęczony stresem i codzienną, zazwyczaj nielubiana pracą mieszczuch może zgodnie ze swoimi wyobrażeniami w spokoju spędzić czas na łonie natury w jednej z zagubionych pośród lasów wioseczek.
Jakże jednak smutna jest świadomość, że tubylcy wcale nie doceniają walorów, które mają pod bokiem. Nie lubią ani ciszy, ani świergotu ptasząt. Nie znoszą nawet spokoju, który otacza Suwałki i okolice. Dlatego robią wszystko, aby pokazać całemu powiatowi, a nawet okolicznym województwom, że tam się żyje. I to w jakim stylu!
Jeden z dowodów na potwierdzenie tej tezy postanowił dać pewien dziarski 55-letni obywatel Suwałk. 16 marca w samo południe poruszał się ulicami tego miasta siedząc za kierownicą renaulta. Został zatrzymany przez policję do kontroli. Funkcjonariusze szybko wyczuli charakterystyczny zapach wydobywający się z otworu gębowego kierowcy. Po badaniu alkomat niezbicie wykazał ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Policjanci zatrzymali prawo jazdy, a samochód przekazali znajomemu zatrzymanego.
I to mógłby być koniec tej klasycznej historii, jakich są setki na drogach i dróżkach całego kraju. Ale nie. Wieczorem, koło godziny 18 policjanci otrzymali wezwanie do jednego z domów pomocy społecznej. Awanturowało się tam dwóch panów. Na miejscu okazało się, że jednym z nich był 90-letni staruszek, a drugim... tak, tak - znany już Wam 55-latek.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale okazało się, że przyjechał on swoim samochodem i jest nadal pod wpływem alkoholu. Próbował nawet nawet omamić funkcjonariuszy wręczając im 600 złotych łapówki. Niestety, nie udało się. Na komendzie przebadano 55-latka alkomatem. Wynik: 3,5 promila. Wtedy pijany podwyższył stawkę do 800 złotych. Niestety, jego misterny plan runął. Gotówkę zabezpieczono, samochód odholowano, a 55-latek trafił do aresztu.
Dzięki jego staraniom istnieje poważna możliwość, że z naszych podatków będziemy mogli mu zafundować nawet 10 lat wypoczynku w przytulnym pokoiku w jednym z państwowych ośrodków wypoczynkowych. Będziemy mogli mu zafundować my, Polacy.