Jak już kiedyś zaznaczaliśmy na naszym blogu, niektórzy uważają okolice Grójca za trójkąt zła. Mimo, że nie chcielibyśmy podtrzymywać tej niepochlebnej opinii, mieszkańcy tamtych okolic nieprzerwanie utrzymają nas w takim przeświadczeniu.
Najświeższe doniesienie pochodzi z wtorku, 26 października. Rano, w miejscowości Kępina, powiat Grójec, pewien kierowca Volkswagena Golfa tak jechał drogą, że nie zmieścił się w zakręt, wyleciał z niego i na dodatek wpadł na słup trakcji elektrycznej, który złośliwie ustawiono na trajektorii lotu Golfa.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że kierowca niemieckiego samochodu był trzeźwy. Powtarzamy: kierowca samochodu był trzeźwy.
Nie wierzysz?
piątek, 29 października 2010
czwartek, 28 października 2010
Jaka to pozycja?
Szanowni Czytelnicy mogą posądzić nas o czepianie się słówek. A to, że ktoś powiedział "e", a nie "a" i tak dalej. Ale my stoimy twardo na straży poprawności językowej, której opoką muszą być dziennikarze, niezależnie od tego czy chcą tego czy nie.
Dlatego postanowiliśmy, że będziemy nieco uważniej śledzić wypowiedzi dziennikarzy w naszych mediach. Na pierwszy ogień idzie kanał telewizyjny Polsat News. W dniu 28.10.2010 roku, o godzinie 16:41 prowadzący program "Biznes Informacje", pan redaktor Wojciech Szeląg rozmawiał z przedstawicielką Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta na temat zabawek zawierających substancje szkodliwe dla dzieci. W skrócie chodziło o chińszczyznę, która zalewa nasze sklepy.
Pan redaktor zadał pytanie, które brzmiało: "W jakiej pozycji stoi rodzic, który kupił taką zabawkę?"
Nie trzeba być specjalistą od spraw ochrony konkurencji i konsumenta, aby błyskawicznie stwierdzić, że rodzic ów w momencie dokonywania zakupu najprawdopodobniej był w pozycji stojącej. No chyba, że kupował zabawkę przez internet.
Podpowiedź: dla tych, którzy zastanawiają się, czego się czepiamy, wyjaśniamy: jeśli chodzi o przenośnię, mówimy "Na jakiej pozycji stoi". Tak samo jak "oparty na", a nie "oparty o".
Dlatego postanowiliśmy, że będziemy nieco uważniej śledzić wypowiedzi dziennikarzy w naszych mediach. Na pierwszy ogień idzie kanał telewizyjny Polsat News. W dniu 28.10.2010 roku, o godzinie 16:41 prowadzący program "Biznes Informacje", pan redaktor Wojciech Szeląg rozmawiał z przedstawicielką Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta na temat zabawek zawierających substancje szkodliwe dla dzieci. W skrócie chodziło o chińszczyznę, która zalewa nasze sklepy.
Pan redaktor zadał pytanie, które brzmiało: "W jakiej pozycji stoi rodzic, który kupił taką zabawkę?"
Nie trzeba być specjalistą od spraw ochrony konkurencji i konsumenta, aby błyskawicznie stwierdzić, że rodzic ów w momencie dokonywania zakupu najprawdopodobniej był w pozycji stojącej. No chyba, że kupował zabawkę przez internet.
Podpowiedź: dla tych, którzy zastanawiają się, czego się czepiamy, wyjaśniamy: jeśli chodzi o przenośnię, mówimy "Na jakiej pozycji stoi". Tak samo jak "oparty na", a nie "oparty o".
Etykiety:
błędy,
błędy językowe,
język,
polska jezyk trudna jezyk,
telewizja
piątek, 8 października 2010
Każdy głupek ma swój słupek
Pomiędzy pieszymi a kierowcami w dużych miastach trwa wojna. Piesi zarzucają kierowcom, że parkują niezgodnie z przepisami, rozjeżdżają chodniki i trawniki oraz uniemożliwiają swobodne przejście ulicą. Kierowcy zaś uważają dwunożne istoty za wybryk cywilizacji, które tylko przez jakąś pomyłkę ewolucji nie mają jeszcze zamiast nóg czterech kół i klaksonu. A na dodatek władze złośliwie stawiają jakieś słupki, które uniemożliwiają parkowanie w miejscach niedozwolonych. Normalnie masakra!
Szeregi zwolenników kierowców zupełnie nieświadomie zasilił w ostatnim czasie 62-letni ochroniarz jednej z budów w Toruniu. Na tamtejszym pl. św. Katarzyny prowadzona jest budowa parkingu podziemnego. Część terenu otaczały metalowe słupki z herbem miasta. Na czas budowy zostały zdemontowane. Pilnował ich inkryminowany ochroniarz. Najwyraźniej doszedł do wniosku, że nie są one już nikomu potrzebne. Co więcej, można na nich nieźle zarobić.
26 słupków dostarczył więc do skupu złomu. Na placu budowy walało się jeszcze sześć takich przedmiotów, więc niewiele myśląc i te wywiózł do skupu. Niestety, tym razem nieźle się zdziwił, bo został zatrzymany przez policję.
Dzięki temu przedsiębiorczy ochroniarz może liczyć nawet na pięć lat w powszechnie znanym i lubianym państwowym ośrodku wypoczynkowym. Należy przy okazji dodać, że ośrodki te cieszą się taką popularnością, że na pobyt w nich bezskutecznie oczekuje na wolności jeszcze 30 tysięcy innych przestępców.
Szeregi zwolenników kierowców zupełnie nieświadomie zasilił w ostatnim czasie 62-letni ochroniarz jednej z budów w Toruniu. Na tamtejszym pl. św. Katarzyny prowadzona jest budowa parkingu podziemnego. Część terenu otaczały metalowe słupki z herbem miasta. Na czas budowy zostały zdemontowane. Pilnował ich inkryminowany ochroniarz. Najwyraźniej doszedł do wniosku, że nie są one już nikomu potrzebne. Co więcej, można na nich nieźle zarobić.
26 słupków dostarczył więc do skupu złomu. Na placu budowy walało się jeszcze sześć takich przedmiotów, więc niewiele myśląc i te wywiózł do skupu. Niestety, tym razem nieźle się zdziwił, bo został zatrzymany przez policję.
Dzięki temu przedsiębiorczy ochroniarz może liczyć nawet na pięć lat w powszechnie znanym i lubianym państwowym ośrodku wypoczynkowym. Należy przy okazji dodać, że ośrodki te cieszą się taką popularnością, że na pobyt w nich bezskutecznie oczekuje na wolności jeszcze 30 tysięcy innych przestępców.
Wsiąść do pociągu...
Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni. Do tej pory o PKP mówiło się niemal wyłącznie w kontekście opóźnień. Tym razem stało się inaczej.
8 października z dworca w Lublinie pociąg do Bydgoszczy, jadący przez Warszawę tak szczęśliwie wyruszył w trasę, że opuścił peron pół godziny przed czasem. Dokładnie trzydzieści cztery minuty przed czasem. W rozkładzie jazdy jak byk widniała godzina 12.00, lecz skład ruszył o 11.26.
To udogodnienie, podyktowane zmianą rozkładu jazdy wprowadziło wielu pasażerów w stan euforii. Dzięki niemu nie tylko nie udało im się kupić biletów, ale również nie udało im się wsiąść do pociągu. Tak czy inaczej byle jakiego.
Wspomniana zmiana w rozkładzie jazdy została najprawdopodobniej objęta tajemnicą państwową, ponieważ PKP w żaden sposób nie poinformowały podróżnych o tym, że pociąg odjeżdża wcześniej niż dotychczas. Internetowy rozkład jazdy sprytnie pokazywał starą godzinę odjazdu.
Trudno silić się w tej sprawie na jakiekolwiek komentarze. Zacytujemy tylko wypowiedź jednego z czytelników o pseudonimie badziewiak66 na forum GW: "Okazuje się że jednak zasady fizyki kwantowej można weryfikować w skali makro. Tak oto pociąg znalazł się w dwóch miejscach na raz w tej samej jednostce czasu, bowiem w punkcie a stał na peronie przed planowanym terminem odjazdu , zaś w punkcie b przemierzał trasę w odległości około 20 km od miejsca a. No ja nie wiem czy im się nobel nie należy."
8 października z dworca w Lublinie pociąg do Bydgoszczy, jadący przez Warszawę tak szczęśliwie wyruszył w trasę, że opuścił peron pół godziny przed czasem. Dokładnie trzydzieści cztery minuty przed czasem. W rozkładzie jazdy jak byk widniała godzina 12.00, lecz skład ruszył o 11.26.
To udogodnienie, podyktowane zmianą rozkładu jazdy wprowadziło wielu pasażerów w stan euforii. Dzięki niemu nie tylko nie udało im się kupić biletów, ale również nie udało im się wsiąść do pociągu. Tak czy inaczej byle jakiego.
Wspomniana zmiana w rozkładzie jazdy została najprawdopodobniej objęta tajemnicą państwową, ponieważ PKP w żaden sposób nie poinformowały podróżnych o tym, że pociąg odjeżdża wcześniej niż dotychczas. Internetowy rozkład jazdy sprytnie pokazywał starą godzinę odjazdu.
Trudno silić się w tej sprawie na jakiekolwiek komentarze. Zacytujemy tylko wypowiedź jednego z czytelników o pseudonimie badziewiak66 na forum GW: "Okazuje się że jednak zasady fizyki kwantowej można weryfikować w skali makro. Tak oto pociąg znalazł się w dwóch miejscach na raz w tej samej jednostce czasu, bowiem w punkcie a stał na peronie przed planowanym terminem odjazdu , zaś w punkcie b przemierzał trasę w odległości około 20 km od miejsca a. No ja nie wiem czy im się nobel nie należy."
Subskrybuj:
Posty (Atom)