Pozostańmy jeszcze w sferze czasopism elektronicznych. Tym, którzy już nie pamiętają, przypominamy że działa w internecie (na papierze zresztą też) taka gazeta jak "Echo Dnia". Poziom merytoryczny tego periodyku pozostawiamy do oceny Wam, Drodzy Czytelnicy.
Już wyjaśniamy, do czego się przypięliśmy tym razem. Właśnie do oszałamiającego poziomu merytorycznego owego czasopisma. Pod tym linkiem znajduje się tekst poświęcony wydarzeniu, które miało miejsce w Odrzywole 18 września.
Po wejściu na inkryminowaną stronę będziemy poszukiwać tekstu, który zniknął gdzieś pomiędzy banerami reklamowymi, Wykopami, Facebookami i innymi ważnymi rzeczami. Zupełnie jak przydrożne słupy i ogrodzenia w całej Polsce. Po długich poszukiwaniach odnajdujemy go. Liczy dokładnie 50 wyrazów, wliczając w to tytuł i partykuły.
Cieszymy się, że "Echo Dnia" dba o swoich czytelników, przekazując im bardzo istotne informacje z regionu w zwięzłej formie, na dodatek okraszone kolorowymi reklamami w ilościach przekraczających percepcję przeciętnego obywatela.
środa, 21 września 2011
wtorek, 20 września 2011
Spadaj pod rynnę!

Po raz kolejny czepiamy się słówek. Tym razem na tapecie mamy internetowe wydanie darmowej gazety rozdawanej na ulicach - "Metro". Skądinąd ciekawy artykuł o miejscach, w których nie ma zasięgu telefonii komórkowej ukazał się co prawda w maju, a dokładnie w drugiej połowie maja 2011 roku, ale od tamtego czasu nikt nie zaprzątnął sobie głowy takim drobiazgiem jak korekta albo przynajmniej pobieżne przejrzenie tekstu. Ciekawe czy autor przeczytał go po napisaniu?
Już wyjaśniamy, czego się czepiamy. Jest tam fragment, w którym jest mowa o "spadaniu z deszczu pod rynnę". Przypuszczamy, ze coś takiego jak związki frazeologiczne przestaje stanowić zestaw zawsze takich samych wyrazów. W modzie jest dowolne ich modyfikowanie tak, aby pasowały zawsze i każdemu.
Dreszczyku emocji (ale tylko językoznawcom śledczym) dodaje fakt, że "Metro" jest wydawane przez tzw. spółkę medialną Agora SA, która wydaje też "Gazetę Wyborczą". To jest oczywiste. A w ramach "Biblioteki Gazety Wyborczej" ukazał się w 2007 roku słownik frazeologiczny, sygnowany przez Wydawnictwo Naukowe PWN. I tam, na stronie 42, pod hasłem "deszcz" możemy przeczytać: "dostać się, trafić, wpaść itp. z deszczu pod rynnę". Czyżby dziennikarze "Metra" nie mieli tego wydawnictwa na półce nad komputerem?
Chyba, że owo małe "itp." sprawia, iż mamy pełną dowolność interpretowania (czytaj: przekręcania) związków frazeologicznych.
niedziela, 11 września 2011
Tak to się robi!
Dobrze widzieć, jak ludzie się starają. Tak naprawdę nie ma się czemu dziwić. Każdy chciałby przejść do historii, tak jak Kopernik Mikołaj, Jojko Janusz albo Lato Danuta. O znalezieniu się w tym panteonie sław zamarzył też pewien 36-letni mężczyzna, który 6 września w Długołęce, gdzieś w okolicach Lidzbarka Warmińskiego, nie tylko ukradł rower. Okazało się, że jechał na nim, mając ponad 3 promile alkoholu.
Kradzież roweru wyszła na jaw przy okazji policyjnej kontroli. Jednoślad wrócił do właścicielki, a obywatel nie wrócił do domu. Przynajmniej nie od razu. W każdym razie zasłużył na wzmiankę na naszym skromnym blogu.
Kradzież roweru wyszła na jaw przy okazji policyjnej kontroli. Jednoślad wrócił do właścicielki, a obywatel nie wrócił do domu. Przynajmniej nie od razu. W każdym razie zasłużył na wzmiankę na naszym skromnym blogu.
sobota, 10 września 2011
Każdy głupek ma swój słupek (i szafkę)
Piękny skądinąd region świętokrzyski również stara się dogonić Podlasie. Dbają o to na przykład 37- i 44-latek z Sędziszowa. Na początku września 2011 roku - a więc nie tak dawno - pobrali z pewnej posesji aluminiowy słup oświetleniowy oraz metalową szafkę. Rzecz jasna, dokonali tego bez wiedzy właściciela posesji.
Policjantom, którzy na pewno nie mieli nic innego do roboty, udało się wykryć sprawców i odzyskać skradzione przedmioty. Jednak słup został już pocięty. Dwaj opisani na początku panowie mogą liczyć w najgorszym razie nawet na pięć lat pobytu sami wiecie gdzie.
Poszło między innymi o ten słup
To jest sama prawda
Policjantom, którzy na pewno nie mieli nic innego do roboty, udało się wykryć sprawców i odzyskać skradzione przedmioty. Jednak słup został już pocięty. Dwaj opisani na początku panowie mogą liczyć w najgorszym razie nawet na pięć lat pobytu sami wiecie gdzie.
Poszło między innymi o ten słup
To jest sama prawda
piątek, 9 września 2011
Dwa plus dwa równa się wypadek
Nie możemy opuścić wspaniałej podlaskiej krainy. Naszą uwagę co chwila przyciągają arcyciekawe wydarzenia. 7 września niemal w samo południe, 29-latek jechał sobie na rowerze w miejscowości Augustowo (12 km na północ od Knorydów). Przed nim, również na rowerze, wlokła się 56-letnia kobieta. Młody rowerzysta postanowił ja wyprzedzić. Robił to tak uważnie i bezszelestnie, że nagle kobieta zajechała mu drogę i doszło do kolizji. Młody rowerzysta ze złamaną ręką trafił do szpitala.
Możecie zdziwić, Drodzy Czytelnicy, dlaczego piszemy o tak nieciekawej sprawie. Nie ma tu ani słowa o promilach. Pragniemy zaznaczyć, że opisana powyżej jazda na rowerze również wymaga pewnych umiejętności. Wszak nie codzień zdarza nam się jadąc na rowerze trafić innego rowerzystę.
Możecie zdziwić, Drodzy Czytelnicy, dlaczego piszemy o tak nieciekawej sprawie. Nie ma tu ani słowa o promilach. Pragniemy zaznaczyć, że opisana powyżej jazda na rowerze również wymaga pewnych umiejętności. Wszak nie codzień zdarza nam się jadąc na rowerze trafić innego rowerzystę.
czwartek, 8 września 2011
Bardzo smutna wiadomość
Naprawdę. Jeszcze nie jesteśmy pewni, ale raczej połączymy się w bólu z pewnym 73-latkiem z Wysokiego Mazowieckiego. Wspaniała ta miejscowość dziwnym trafem zazwyczaj pojawia się w środkach masowego przekazu przy okazji podobnych wydarzeń.
Nie dalej jak 6 września stróże prawa złożyli wizytę pewnemu starszemu panu z wyżej wymienionej miejscowości. Niestety, nie skończyło się na wymianie uprzejmości. Policjanci bezceremonialnie dokonali przeszukania. Jego efektem było znalezienie 20 litrów bimbru oraz tyle samo zacieru. Starszy pan wyjaśniał, że pędził tylko na własne potrzeby. Sądząc po ilości napitku, to przeciętny i to wiekowy mieszkaniec Wysokiego Mazowieckiego "umi wypić".
I to już wszystko, co możemy napisać o tej malowniczej miejscowości. Aha, u producenta bimbru znaleziono jeszcze stary rewolwer i kilkadziesiąt sztuk amunicji.
A to wszystko dzięki podlaskiej policji.
Nie dalej jak 6 września stróże prawa złożyli wizytę pewnemu starszemu panu z wyżej wymienionej miejscowości. Niestety, nie skończyło się na wymianie uprzejmości. Policjanci bezceremonialnie dokonali przeszukania. Jego efektem było znalezienie 20 litrów bimbru oraz tyle samo zacieru. Starszy pan wyjaśniał, że pędził tylko na własne potrzeby. Sądząc po ilości napitku, to przeciętny i to wiekowy mieszkaniec Wysokiego Mazowieckiego "umi wypić".
I to już wszystko, co możemy napisać o tej malowniczej miejscowości. Aha, u producenta bimbru znaleziono jeszcze stary rewolwer i kilkadziesiąt sztuk amunicji.
A to wszystko dzięki podlaskiej policji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)