Większość z nas ma w domu klucze. Czasami trzeba wymienić kran albo podłubać przy samochodzie (ale tylko tym starszym, bo w przypadku nowych wozów potrzebny jest tylko komputer - chyba po to, żeby do samochodu wgrać pasjansa albo tetrisa). Klucze posiadał również pewien 32-latek w Pabianicach. Najwyraźniej nie posiadał ani kranu do wymiany, ani starszego samochodu.
Na szczęście w zasięgu działania 32-latka znajdował się plac zabaw. 27 lutego siedział na ławce i raczył się trunkami, które zamiast witamin zawierały promile. Nagle zamarzyło mu się posiadanie własnej huśtawki. Takiej jak na pobliskim placu zabaw. Myśl wprowadził w czyn. Przyniósł z domu narzędzia i czym prędzej przystąpił do działania.
Kiedy w pobliżu nie było nikogo, a było to około godziny 23:00, odkręcił śruby i zdjął siedzisko huśtawki razem z łańcuchami. Niestety, wszystko zepsuł przechodzień, który wyprowadzał na spacer psa. Przechodzień zawiadomił policję, która szybko ujęła miłośnika huśtawek.
Najciekawsze jest to, że za zwykłe "chcenie huśtawki" 32-latek może zniknąć nawet na 5 lat w miejscu, gdzie o huśtawkach raczej się nie mówi.