wtorek, 22 czerwca 2010

Niespodzianka! Włamanie!

Gdzie te wspaniałe czasy, kiedy Arsen Lupin dyskretnie i z kulturą pozbawiał właścicieli cennych precjozów i gotówki? Obawiamy się, że ten okres minął bezpowrotnie. Chociaż, być może, w Świebodzinie nikt po prostu nie słyszał o włamywaczu-dżentelmenie. Albo, co wydaje się bardziej prawdopodobne, w miasteczku tym nikt nie posiada atrakcyjnych i drogich dóbr materialnych.

W okolicznych sklepach nie brakuje natomiast innego pożądanego towaru. 17 czerwca nad ranem policja otrzymała zgłoszenie o włamaniu do sklepu spożywczego. Zaledwie kilka godzin później włamywacz, 28-letni mieszkaniec gminy Świebodzin, znalazł się w przytulnym lokalnym areszcie. Jak się niebawem okazało, jego łupem padło 11 jajek-niespodzianek, 12 piw, 10 batoników i kilkanaście paczek papierosów.

Nie podejmujemy się komentować stanu umysłowego pomysłowego włamywacza. Wiemy jednak, że za kradzież z włamaniem szykują mu się wakacje, które mogą potrwać dłużej niż uczniowskie dwa miesiące. W państwowym ośrodku wypoczynkowym może spędzić do 10 lat.