niedziela, 26 grudnia 2010

Święta, święta, święta

Wigilia jest dniem szczególnym. Jak powszechnie wiadomo, jest jedynym dniem w roku, kiedy mogą się nam przydarzyć różne, naprawdę wyjątkowe przygody. Jedna z nich miała miejsce w wigilijne popołudnie, kiedy cała niemal Polska miała zasiąsć niebawem do wigilijnej wieczerzy.

Około godziny 16 w lubelskiej komendzie policji odebrano telefon, za pomocą którego nieznany obywatel poinformował, że na ulicy nomen omen Jana Pawła II podłożono bombę. Na miejsce wysłano znaczne siły policyjne, w tym pirotechników, którzy ponad wszelką wątpliwosć ustalili, że w wyżej wzmiankowanym miejscu nie ma żadnego ładunku wybuchowego.

Dwie godziny od telefonu do lubelskiej komendy, policjanci znali już autora tego niecnego wybryku. Został on zatrzymany i dowieziony na komendę. Był to 61-letni lublinianin. W czasie przymusowej wizyty wigilijnej na posterunku, wyjął z kieszeni banknot o nominale 50 złotych i zaproponował policjantom, aby za te pieniądze kupili sobie choinkę na swięta albo flaszeczkę, która umiliłaby im oczekiwanie na pasterkę.

Przy okazji sprawcę fałszywego alarmu przebadano alkomatem. Dla żadnego z naszych czytelników nie będzie niespodzianką fakt, że miał on około dwóch promili alkoholu w organizmie. W ten sposób 61-latek odpowie nie tylko za fałszywy alarm, ale również za próbę przekupstwa. Dzięki temu może spędzić nawet do osmiu lat w jednym z wielu znanych i popularnych państwowych osrodków wypoczynkowych.

Tak było, jako żywo