Na ulicach naszych miast od wielu, wielu lat stoją kontenery na używaną odzież, która jest wysyłana i sprzedawana do Ugandy, Zimbabwe i Togo. Jeśli, Drogi Czytelniku, masz niepotrzebne dżinsy typu piramidy albo łososiową dwurzędową marynarkę z lat 90. i nie chcesz już w niej chodzić, możesz tę odzież zutylizować w takim kontenerze i pośrednio umożliwić niezamożnemu czarnoskóremu obywatelowi państwa afrykańskiego poczuć się jak Tadeusz Drozda w czasach, kiedy prowadził znakomity i przezabawny program telewizyjny "Śmiechu warte".
Niektórzy jednak uważają, że wrzucana tam odzież to same designerskie rarytasy. Tak jak pewien mieszkaniec Strzelec Opolskich. Wiedziony tą myślą, wlazł 5 kwietnia do jednego z takich kontenerów, aby nieodpłatnie pobrać szereg egzemplarzy atrakcyjnej w jego mniemaniu odzieży. Mógłby wtedy brylować na salonach odziany w luksusowe ciuchy.
Plan ten powiódł jedynie połowicznie. W tym przypadku zawiodło powiedzenie, że "jak wejdzie, to i wyjdzie". 18-latek utknął w metalowym pudle i nie mógł wychynąć na światło dzienne. Zaklinowanego młodzieńca zauważył patrol policyjny, który musiał wezwać strażaków, którzy uwolnili amatora eleganckiej odzieży z kontenera.
Jest nawet zdjęcie.