niedziela, 28 marca 2010

Bawimy się, k... mać!

I to nieźle. Młodzież czerpie wzorce zachowań z wielu źródeł. Mamy wiele kana
łów telewizyjnych, które pokazują, jak można zyć. Hucznie, z adrenaliną, nie przejmując się kolejnym dniem.

Najwyraźniej takim credo kierowała się banda małolatów, która 24 marca około godziny 14 szarżowała maluchem po ulicach Kroscienka Wyżnego. Pięcioro młodych ludzi płci obojga w wieku 14-18 lat wybrało się na przejażdżkę po spozyciu napojów ogólnie uznawanych za wyskokowe. Jak wiadomo, do malucha pięc osób raczej nie wejdzie, więc jeden z małolatów usiadł na dachu. Jadza była taka, że z tej radosci wóz na zakręcie przewrócił się, a głowa pasażera jadącego na dachu została przygnieciona kołem samochodu. Rozbawiony 17-latek zmarł w szpitalu. Przy okazji wyszło na jaw, że kierujacy autem 16-latek miał 1,1 promila.

W ten sposób młodym ludziom nieswiadomie udało się zapobiec ewentualnemu rozprzestrzenieniu wadliwych genów na kolejne pokolenia. Policjantom, którzy jak wiadomo nie mają nic lepszego do roboty, dostarczyli pracy na długie tygodnie.

Tutaj zdjęcie wozu po wypadku.