poniedziałek, 8 marca 2010

W ślady Puchalskiego

Zima powoli ustępuje, przyroda zaczyna budzić się do życia. Takie okoliczności przyciągają miłośników przyrody. 3 marca jeden z takich miłośników wybrał się na rozlewiska Odry w okolicach Krosna Odrzańskiego.

Zanim jednak wybrał się na obserwację zwierząt, z jednego z domów pobrał bez wiedzy właścicieli aparat fotograficzny, którym być może chciał uwiecznić kląskające żurawie albo świergoczące w wiosennym słońcu bataliony.

Niestety, jak się okazało, człowiek ów był zupełnie nieprzygotowany na trudy wielogodzinnego przebywania w szuwarach. Spędził godzinę w zimnej wodzie, wychłodził się i o mało nie umarł. Jednak został znaleziony w ostatniej chwili przez policjantów. Niedorobionemu ornitologowi został też przedstawiony mu zarzut kradzieży z włamaniem.

Na spokojnie będzie mógł się wygrzewać nawet przez 10 lat w odpowiednim miejscu odosobnienia.