Wiele mówi się o tym, że ludzie pod wpływem filmów i gier komputerowych tracą rozenanie co jest rzeczywistoscią, a co fikcją. Jak się okazuje, to niestety prawda.
21 lutego do jednej ze stołecznych piekarni, przy ulicy nomen omen Wesołej, z samego rana wtargnął klient. Nie był to zwykły obywatel, który przyszedł po chleb i bułki. Zamiast 4,58 zł wyciągnął zza pazuchy katanę, czyli miecz samurajski i zażądał: "Na niczym mi nie zależy, dawaj pieniądze i dzwoń po taksówkę!" Pobrał z piekarnianej kasy 90 złotych i oddalił się.
Pracownicy piekarni zawiadomili policję, która natychmiast przystąpiła do działań. Uciekinier przez kilka godzin ukrywał się w lasach i posród osiedlowej zieleni, przemieszczając się dynamicznie. Mimo swych wysiłków został zatrzymany przez stróżów prawa.
42-letni samuraj wpadł blisko swego miejsca zamieszkania. Policja skonfiskowała miecz oraz trzy dychy. Resztę pieniędzy zdążył przehulać.