Śniegowa pierzyna białym puchem pokryła zdecydowaną wiekszość Polski. Dlatego też mieszkańcy niektórych regionów kraju wyciągnęli z lamusów sanie, zaprzęgli do nich konie i ruszyli chwytać sannę.
A jeśli jest zima, to musi być zimno. Dlatego też niektórzy kierujący zaprzęgami konnymi postanowili się rozgrzać, tak jak na Lubelszczyźnie. 4 lutego w Woli Gałęzowskiej (35 kilometrów na zachód od Majdanu Krzywskiego) 42-letni rolnik był tak rozgrzany na koźle swoich sań, że aż zderzył się z volkswagenem passatem (nie pogrubiamy tej nazwy, bo kierowca wozu chyba był trzeźwy). Kierujący saniami miał tyle promili, że nie dało rady przebadać go alkomatem.
W Radzicu Starym 35-letni kierujący zaprzęgiem konnym tak się rozgrzał, zanim chwycił lejce, że udało mu się zderzyć z daewoo. A to wszystko dzięki 1,5 promila alkoholu.
Również wysoko uplasował się rolnik, który zimą postawił na nowoczesność, czyli na traktor. 47-latek z Opola Lubelskiego, zatrzymany w Niezdowie wykazał się zaszczytnym promilażem, wynoszącym 2,8 promila alkoholu.
Wszystkim panom serdecznie gratulujemy pomysłowości! Mamy przy tym wrażenie, że gdyby nie ich wyczyny, nigdy nie zagościliby na łamach tak poczytnych periodyków, jak na przykład nasz blog.
Tu można zweryfikować podane informacje