Takie hasło mogłoby przyświecać parze pracującej w nocy 7 lutego w tartaku w Człuchowie. Trzeba przyznać, że robota szła z gazem. Jedna z pracownic tak profesjonalnie obsługiwała krajzegę, że aż ucięło jej prawą dłoń.
Kiedy na miejsce przyjechały odpowiednie służby, wyszło na jaw, że specjalistka od piły tarczowej i jej współpracownik mieli po 1 promilu alkoholu we krwi.
Proponujemy zorganizowanie w Człuchowie koncertu "Ludziom dobrej roboty". Może tam wystąpić na przykład Sasha Strunin.