środa, 10 lutego 2010

Krewki starzec

Wydawać by się mogło, że nadmorskie miejscowości zimą przeżywają regres, apatię i ogólny zastój. Zamilkło klapanie klapek, ucichły awantury pomiędzy plażowiczami, wszczynane o grajdół znajdujący się blisko kebaba i straganu z bursztynem. Rozwiał się zapach olejków do opalania i przypalanej kiełbasy z grilla.

Na szczęście tubylcy sami dbają o to, żeby zimą w kurortach nieustająco tętniło życie. O ruch w interesie zadbał 62-letni mieszkaniec Świnoujścia. 9 lutego wkroczył chwiejnym krokiem do tamtejszego szpitala miejskiego. Skierował się do izby przyjęć. Tam zaczął energicznie się awanturować, używając słów powszechnie uważanych za obelżywe i zrzucił z biurka fax, który uderzył ze złowrogim hukiem o ziemię. A potem nastąpił gwóźdź programu: starzec wyciągnął z kapoty butelkę wódki i stłukł nią szybę w okienku izby przyjęć.

Pracownicy służby zdrowia zareagowali natychmiast. Zamiast jednak wykonać tracheotomię długopisem, defibrylację z pomocą akumulatora od golfa albo przynajmniej lobotomię, wezwali policję. Na miejsce przyjechał patrol o kryptonimie "07", który na stanie miał alkomat. Po obezwładnieniu krewkiego starca, badanie wykazało u niego ponad 2 promile alkoholu we krwi.

Zobaczcie zdjęcia