środa, 10 lutego 2010

Dobry woltaż!

Zelektryzowała nas wiadomość o wydarzeniach w Lublinie. Otóż jednej z tamtejszych ulic, o romantycznej nazwie Zorza, doszło do włamania do stacji transformatorowej. Dokonało tego pięciu obywateli w wieku od 28 do 57 lat. Sądząc po finale sprawy, nie mieli ukończonej nawet zawodówki w branży elektrycznej.

Policjantom udało się złapać czterech amatorów transformatora prawie na gorącym uczynku. Jak się jednak okazało w wyniku rutynowych czynności, w zdarzeniu wziął udział jeszcze piąty fan elektryczności.

Jednak opuścił on stację transformatorową nieco wcześniej, zadając kłam popularnemu określeniu "elektryka prąd nie tyka". Transformator nie poddał się bez walki, skutecznie rażąc go prądem. Ten powrócił do domu, ale niezbędne było wezwanie pogotowia, ponieważ miał poparzone kończyny. Jak możemy przypuszczać, porażenia mózgu - i to niekoniecznie prądem - doznał już wcześniej, prawdopodobnie w młodości. Według szacunków energetyków, budżet imprezy wyniósł około 20 tysięcy złotych.

Tradycyjnie pozostajemy wierni naszej kronikarskiej skrupulatności i dodajemy, że wszyscy uczestnicy walki z transformatorem mieli od 0,8 do 3,4 promila alkoholu we krwi. Dziękujemy im za niebywałe poświęcenie, bez którego nasz blog nie istniałby.