środa, 10 lutego 2010

Kto zamiawiał pizzę?

Wydawać by się mogło, że robota w charakterze rozwoziciela pizzy to niezły pomysł dla młodego człowieka. Nauczy się terminowości, pozna topografię miasta no i trochę zarobi. Do tego mogą też dojść inne doświadczenia życiowe.

Tak jak w Lęborku. 6 lutego był pierwszym dniem pracy 23-letniego Tomasza. Miał zawieźć spore zamówienie (trzy duże pizze i napoje chłodzące - razem 119 złotych) do jednego z lęborskich mieszkań. Ze swojego obowiązku wywiązał się bez zarzutu.

Gorzej było z trzema młodymi ludźmi, którzy zamówili włoskie specjały. Zamiast wymaganej sumy, rozwoziciel pizzy otrzymał cios łokciem w kark, w wyniku czego stracił przytomność. Ponieważ nie był już potrzebny, został wystawiony za drzwi, a pizza zjedzona.

Kiedy 23-latek oprzytomniał, niezwłocznie zawiadomił stróżów prawa. Zatrzymanie głodomorów było kwestią minut. W zasadzie nie trzeba dodawać, że trzej amatorzy włoskich placków byli pod wpływem znanej i popularnej w całym kraju substancji chemicznej o wzorze C2H5OH.

Pierwszy dzień pracy zakończył się dla rozwoziciela pizzy uszkodzonymi kręgami szyjnymi i rezygnacją ze stresującej pracy. Trzem zamawiającym grożą nawet 12-letnie wakacje na koszt państwa w jednym ze specjalistycznych zakładów. Będą mogli w spokoju rozmyślać o urokach Italii i jej wybitnej kuchni, gryząc przy tym zakładowe mielone i risotto.