Są w naszym kraju miłosnicy militariów. Są również, jak wiemy, miłosnicy napojów o silniejszym działaniu niż herbata. Jesli dwie takie pasje połączą się w jednym ciele, powstaje mieszanka wybuchowa.
I to dosłownie. W minione Walentynki, 39-letni mieszkaniec Choszczna tak intensywnie uczcił importowane swięto imienia patrona osób chorych psychicznie, że sięgnął (zupełnie jak Pawlaki) do bieliźniarki, w której trzymał sprawny granat z okresu II wojny swiatowej. Co więcej, zaczął obiecywać, że go zdetonuje.
Niestety, jego misterny plan legł w gruzach, gdyż niebawem zjawili się stróże prawa, którzy musieli rozbroić posiadacza broni zaczepno-obronnej. Kaliber posiadanego przez niego we krwi alkoholu wyniósł blisko 2 promile.
Posiadacz granatu będzie musiał poczekać okrągły rok, bo karnawał już się kończy, a rozpoczyna czas surowego postu.