Jeśli chodzi o sprawy ostateczne, wiele osób zastanawia się nad tym, czy ich ciało po śmierci należy spalić, czy może pochować. Czasami odpowiedź na to pytanie próbuje udzielić los (bo nawet nie śmiemy podejrzewać, że może to być głupota).
Jedna z prób odpowiedzi na to poważne pytanie nastąpiła 9 lutego w Jakimowicach (powiat Końskie). W jednym z tamtejszych domów odbywało się czuwanie przy trumnie ze zwłokami zmarłego 86-latka. Rodzina po zakończeniu ceremonii, zamknęła i opuściła dom. Najprawdopodobniej zapomnieli zgasić jedną ze świec, która spowodowała pożar budynku. Do gaszenia rzucili się wszyscy mieszkańcy miejscowości, bo straż pożarna nie mogła dojechać na czas z powodu zasp na drogach.
Gaszącym pożar udało się wyciągnąć osmaloną trumnę z nieboszczykiem. Akcję gaśniczą utrudniła specyficzna konstrukcja domu. Drewniany budynek został obmurowany od zewnątrz pustakami. Dzięki temu płomienie harcowały tylko we wnętrzu (ciekawe, czy było pozwolenie na prace budowlane?).
Zaraz po wydobyciu trumny, odbył się pogrzeb. To była odpowiedź na pytanie zadane na początku wpisu.