Każdy kraj ma takiego włamywacza, na jakiego sobie zasłużył. Francuzi na przykład mieli Arsena Lupin. Wytworny ten osobnik brylował na salonach, wypatrując damy, na których szyjach wisiały drogocenne kolie, a palce zdobiły wspaniałe pierscienie. Po rozpoznaniu, włamywał się do ich buduarów i zabierał precjoza warte grube tysiące. Niestety, była to postać fikcyjna.
Prawda jest zazwyczaj bardziej przyziemna. Potwierdziło to zdarzenie, które miało miejsce w Rybiczyźnie, noca z 17 na 18 marca. Do tamtejszej szklarni włamał się 55-letni mężczyzna i ukradł 10 kilogramów ogórków.
Intensywne działania operacyjne policji pozwoliły zatrzymać sprawcę już po tygodniu, 24 marca. Włamywaczowi nie udało się zakisić skradzionych ogórów, ponieważ próbował bezskutecznie wymienić je na alkohol.