Śmiech to zdrowie, jak mówi znane porzekadło. Jednak 13 stycznia śmiech zamarł na ustach 22-letniego mieszkańca Kluczborka. Doszło do tego w zagmatwany sposób: najpierw przekonał swego ojca, że został potrącony przez radiowóz, który po wypadku nie zatrzymał się. Kiedy ojciec zadzwonił z awanturą na komisariat, policjanci wzięli młodego w obroty. Ten starał się być wiarygodny, podał nawet numery rejestracyjne radiowozów. Okazało się, że są prawdziwe, ale żaden z pojazdów nie przebywał tego dnia w rejonie wypadku.
W końcu, żeby już nie trzymać policjantów w napięciu, 22-latek klepnął się w uda i wybuchnął śmiechem, mówiąc że to był tylko żart. No co, policja nie zna się na żartach? Niestety nie. Śmiech zamarł kluczborkowianinowi na ustach. Policjanci nie tylko nie chcieli go wypuścić, ale na dodatek przeprowadzili kontrolę trzeźwości, która wykazała niezbicie 0,42 promila alkoholu, a w nagrodę za nieśmieszny żart, młody człowiek będzie odpowiadał przed sądem grodzkim. Za ten przezabawny dowcip grozi mu kara aresztu albo grzywny w niewygórowanej wysokości do 1500 złotych. Dobry żart tynfa wart, no nie?