
W gwarze sportowej mówi się "faworyt". Inni używają słowa "pewniak". Takich określeń można użyć również w przypadku Radomska. To tam kilkanaście lat temu na murze okalającym fabrykę mebli widniał napis reklamowy głoszący: Na krzesłach z Radomska siedzi cały świat.
Warto, aby cały świat dowiedział się też o innych sprawach związanych z tym miastem.
Pierwsza z nich dotyczy pewnego 44-latka, który 7 stycznia rozpoczął gwałtowną wymianę zdań z współlokatorami w domu przy ulicy Brzeźnickiej. Ponieważ nie dał sobie wyłączyć fonii, wezwano policję, która zaprosiła go - nie bez kłopotów - na najbliższą komendę. Tam dokonano rutynowego badania alkomatem, który wykazał 5,6 promila alkoholu we krwi. Ponieważ lekarze obawiali się o jego życie, postanowili, żeby spędził nieco czasu w świeżej, wykrochmalonej pościeli szpitalnej.
Druga sprawa, a właściwie zajście, taka trochę przygoda, przydarzyła się 27-letniemu mężczyźnie mieszkającemu w gminie Masłowice, powiat Radomsko. 10 stycznia, o drugiej w nocy jechał VW Golfem przez miejscowość Góry Mokre (10 km na południe od Wygwizdowa), kiedy jak z pod ziemi wyrósł policyjny radiowóz. Co gorsza, policjanci próbowali zatrzymać golfa do kontroli. Kierowca rzucił się do ucieczki. Najpierw wozem, następnie już normalnie, na nogach. Jego sportowe wysiłki spełzły na niczym - został zatrzymany. Badanie wykazało 0,8 promila.
I na tym właściwie cała historia mogłaby się zakończyć, ale zatrzymany dopisał inny epilog. Kiedy dowiedział się, że został zatrzymany i trafi przed oblicze Temidy, zaproponował policjantom pięć tysięcy złotych łapówki. Mimo, że zarobki stróżów prawa nie są zbyt wysokie, dwóch panów sierżantów odrzuciło tę propozycję i troskliwie odwiozło kierowcę Golfa do aresztu.