środa, 13 stycznia 2010

A może by tak mój miły, pojechać na dzień do Międzyrzeca Podlaskiego...?

Ale po co? Jak to po co? Jeszcze się pytasz? Żeby szybko się wzbogacić. Ale nie na automatach, tylko dokonując brawurowej kradzieży stulecia.

Takiego wyczynu postanowił dokonać pewien delikwent, który myslał, że Vabank jest filmem instruktażowym. Opracował misterny plan skoku na punkt kasowy pewnego banku. Najpierw włamał się do mieszkania, zamieszkałego przez 89-letniego staruszka, nawkładał mu kijem, związał go, po czym zapytał, za którą scianą znajduje się bank. Kiedy dostał odpowiedź, wykuł dziurę w scianie. Kiedy przez nią przelazł, zobaczył, że guzik dostanie. Dosłownie, ponieważ za scianą znajdowała się pasmanteria.

Nie zraził się tym za bardzo i zaczął kuć w drugiej scianie. Niestety, zaczęły go opuszczać siły. Spróbował więc sięgnąć ręką przez okno do banku, chyba sądził, że pieniądze trzymane są na parapecie. W ten sposób włączył alarm, który zawiadomił policję. Kiedy funkcjonariusze przybyli na miejsce, usłyszeli wołanie o pomoc. Znaleźli staruszka i rozbite sciany. Złodziej zniknął, zabierając starszemu panu pięć dych i komórę.

Cwanego przestępcę udało się schwytać dopiero po stworzeniu specjalnej grupy sledczej. Jak to bywa w takich przypadkach, zatrzymanemu może przysługiwać nawet do 12 lat wakacji w Iławie, Wałczu albo Wronkach.