Jestesmy bogatym krajem. A w "bogatosci" prym wiedzie rzecz jasna stolica. Przykład idzie z góry, a więc trzeba się postarać i pokazać całej Polsce, jak marnować pieniądze, których mamy za dużo. Na razie podamy zaledwie dwa skromne przykłady.
Pierwszy dotyczy Trasy Toruńskiej. Na początku lat 90. zbudowano przęsła i dojazdy do wiaduktów, na które nie było pieniędzy. Specjalisci stwierdzili, że skoro tak, to "się poczeka" i resztę zbuduje później. No i dobrze. Przez 17 lat betonowe kikuty sterczały sobie spokojnie, urozmaicając kierowcom przydrożne widoki. Po latach okazało się jednak, że budowle pozostawione same sobie porosło różne zielsko, a i warunki klimatyczne zrobiły swoje. Dzięki tej wieloletniej, pieczołowitej konserwacji można je było tylko rozebrać, co też uczyniono.
Samochody, które w dużych ilosciach przemieszczały się Trasą Toruńską, powodowały duży hałas, budząc mieszkańców po nocach. Dlatego też władze dzielnicy Targówek wspaniałomyslnie postanowiły, bez uzgodnienia z generalną dyrekcją zajmującą się drogami, że wybudują ekrany dźwiękochłonne. Kosztowało to w 2002 roku 5 milionów złotych. Jak wykazały badania, niewiele to pomogło, bo i tak mieszkańcom było głosno.
Wkrótce pojawił się kolejny projekt dotyczący Trasy Toruńskiej, który zakładał, że ruch samochodów zostanie puszczony w betonowo-szklanym korytarzu. Przy okazji, wyszło na jaw, że ekrany dźwiekochłonne nalezy zburzyć, aby zbudować nowoprojektowany tunel, który ma powstać do 2011 roku.
A teraz przykład numer dwa.
Magistrat chce mieć ładny Plac Trzech Krzyży. Ogłosił nawet konkurs na przebudowę. Chwalebna ta koncepcja zakłada całkowitą przebudowę placu. Urzędnicy chcą, aby między innymi zniknęła pętla autobusowa i żeby obywatele mieli plac, na którym beda mogli spacerować i spotykać sie towarzysko. Zupełnie jak projektanci placu Konstytucji, który powstał w ramach niedokończonego Planu Szescioletniego.
Pod powierzchnią wiekowego Placu Trzech Krzyży ma powstać też podziemny parking na kilkaset samochodów. Na szczęscie w konkursie nie uwzględniono budowy parkingu. Ma on powstać "później". W ten sposób, po kosztwonej przebudowie Placu Trzech Krzyży, która ma wynieć 16 milionów złotych, trzeba będzie za jakis czas znowu wszystko rozkopać, przebudować, przekomponować i wydać kolejne miliony.
Naprawdę, cieszę się, że stać nas na takie inwestycje i lekką reką możemy co kilka, kilkanascie lat wywalać kupę kasy. I niech nikt nie mówi o zaciskaniu pasa w związku kryzysem.
piątek, 29 stycznia 2010
Stać nas!
Etykiety:
Centrum,
pieniądze,
Plac Trzech Krzyży,
projekt,
przebudowa,
Trasa Toruńska,
ulica