wtorek, 26 stycznia 2010

Mistrz kierownicy nie ucieka


Każdy kierowca uważa, że to on potrafi najlepiej prowadzić samochód. Ta oczywistosć znalazła potwierdzenie również w przypadku 51-letniego szofera, poruszającego się po Kwidzynie daewoo lanosem. 21 stycznia inkryminowany pojazd stanął w płomieniach przy ulicy Baczyńskiego. Na miejscu zjawiły się policja i straz pożarna, udzielając pomocy kierowcy i gasząc płonący pojazd.

Szybko okazało się, że 51-latek dosłownie kilka minut wczesniej dokonał brawurowego wyczynu, godnego Burta Reynoldsa. Podczas wyprzedzania uderzył w inny samochód, po czym razem z lanosem próbował niepostrzeżenie opuscić miejsce wypadku.

Zapomniał jednak zwolnić hamulec ręczny. Po przejechaniu kilku kilometrów zablokowane hamulce rozgrzały się i spowodowały pożar samochodu. Stróże prawa pobrali kierowcy krew do badania, aby sprawdzić czy przy okazji znalazły się tam promile. Niestety, póki co, nie wiadomo czy tam były.

Mistrz kierownicy ma teraz inne zmartwienia na głowie.