Warszawska Wola od dawna ma ustalona reputację. Już przed wojną znajdował się tam słynny Kercelak, czyli bazar na którym rządził niepodzielnie Tata Tasiemka. Bez jego wiedzy żadna większa transakcja nie mogła dojsć do skutku. Normalne było potknięcie się o zagięty dywan, napad dokonany przez nieznanych sprawców i tym podobne atrakcje.
Mimo, że od tamtych czasów minęło już prawie 90 lat, również dzisiaj można tam doswiadczyć emocjonujących przygód. Pewna starsza pani usłyszała nagle walnięcie w drzwi do mieszkania. Kiedy wyszła na klatkę schodową, zobaczyła 20-letniego sąsiada, który rzucił się na nią z gazrurką, mimo że to nie pora na halloweenowe przedstawienia. Na zamieszanie zareagowała sąsiadka. Wyszła z mieszkania sprawdzić, co się dzieje. Aby uwiarygodnić swoją osobę, energiczny sąsiad zrezygnował z użycia gazrurki i postanowił posłużyć się gazem łzawiącym, po czym powrócił do swojego mieszkania.
Na miejsce zdarzenia została wezwana policja, która natychmiast udała się pod adres, wskazany przez starsze panie. Mimo, że przebywali tam inni domownicy, to napastnik zniknął. Okazało się, że nie do końca. Postanowił najwyraźniej pójsć w slady piwa i wołowego bez kosci, bo schował się w lodówce. Kiedy policjanci otwierali lodówkę, młody człowiek odegrał scenę finałową czyli z nożem rzucił się na funkcjonariuszy.
Został rzecz jasna uspokojony przez policję i trafił w goscinę na komendę.
PS. W dalszym ciągu litera "si" nie występuje.