
Teoretycznie, nawet największemu cynikowi powinno zmięknąć serce, kiedy ginie dziecię. Kiedy jednak okazuje się, że dziecię z własnej inicjatywy spożywało alkohol, sytuacja zmienia się o 180 stopni.
Taki wypadek miał miejsce w Głowience (na Podkarpaciu, 15 km na północny zachód od Bzianki). 13-latek wyszedł z domu z dwoma rówieśnikami w sobotnie popołudnie. Wiadomo, że przyjmowali alkohol, najprawdopodobniej, aby zminimalizować skutki mroźnej pory roku i zabić nudę związaną z feriami. Po pewnym czasie dwaj młodzi ludzie wrócili do domów. Jeden - jak się można domyślać - nie wrócił. Rodzice, mimo poszukiwań nie odnaleźli brakującego dziecka. Rano zawiadomili policję, a niedługo później, w okolicach miejscowego cmentarza, odnaleziono zmrożone ciało 13-latka.
Nad poznaniem szczegółów związanych ze sprawą mrożonego dziecka pracuje policja.