czwartek, 14 stycznia 2010

Koła w ruch, trakcja buch!

Ostrów Mazowiecka i Szulborze Wielkie. Te nazwy mazowieckich miejscowości należy zapamiętać. Przebiega tamtędy mocarstwowa (czyt. międzynarodowa) linia kolejowa Warszawa-Białystok.

Jak powszechnie wiadomo, jest to linia zelektryfikowana. A gdzie prąd, tam musi być trakcja kolejowa, czyli przewody. Dla wielu osób jest to bardzo ważna sprawa. Dzięki trakcji, tysiące ludzi mogą przemieszczać się nie tylko pomiędzy miastami, krajami, ale nawet pomiędzy kontynentami. Wszak niedaleko od granicy naszego państwa leży egzotyczny kontynent - Azja.

Powróćmy jednak na nasze mazowieckie podwórko. Są tacy - to nie żart - dla których trakcja jest ważna, ale z zupełnie innego powodu. Miedź, z której są wykonane kable jest wciąż w cenie. Najłatwiej taką trakcję ukraść i oddać do skupu metali kolorowych tak, żeby nie dowiedział się nikt.

Kradzież miała miejsce w wyżej wspomnianej miejscowości Szulborze Wielkie. Grupa mężczyzn została zatrzymana w momencie, kiedy po rozbiciu transformatorów, przystępowali do zabawy takimi zabawkami jak nożyce do cięcia drutu, aby zdobyć kilkaset metrów miedzianego przewodu.

Panowie, na codzień mieszkańcy Zabrza, poruszali się dwoma samochodami, które nie były przerejestrowane na obecnych właścicieli, co miało utrudnić identyfikację złoczyńców. Amatorzy miedzi nie zdążyli jednak skorzystać ze swoich czterech kółek, bo zostali unieruchomieni przez stróżów prawa.

Miłośnicy przewodów kolejowych są podejrzewani o to, że uwolnili PKP od tzw. trakcji napowietrznej również na innych mazowieckich trasach kolejowych.

Nietrudno sobie wyobrazić, jakich atrakcji mogli dostarczyć podróżnym złodzieje trakcji: wielogodzinny postój w szczerym polu, możliwość podziwiania intrygującego krajobrazu Mazowsza, liczne spóźnienia, odmrożenia, narzekania i złorzeczenia. Na szczęście policja w trosce o obywateli, nie dopuściła do tego.

Pozostańmy na chwilę przy kolei. Na najwyższe uznanie zasługuje fakt, że przestępcy nie zdecydowali się, aby ukraść trakcję kolejową na doświadczonym przez mrozy odcinku Warszawa-Kraków. Dzięki temu, wszelkie kłopoty związane z tą trasą można spokojnie zrzucić na barki PKP.